Opony zimowe

Mimo że w Polsce nie ma obowiązku zakładania opon zimowych, każdego roku kierowcy ustawiają się w długich kolejkach do wulkanizatora. Nic dziwnego, przy prędkościach jakie rozwijają dzisiejsze auta, to absolutna podstawa. Są tak niezbędne, że aż trudno uwierzyć, że kierowcy przed 1934 rokiem mogli sobie bez nich radzić. A jednak to wtedy właśnie w fińskich zakładach gumowych firmy, którą dziś znamy pod nazwą Nokian Tyres, powstały pierwsze zimówki. Najpierw modele przeznaczone do samochodów ciężarowych, a dwa lata później także do osobowych. Była to prawdopodobnie największa rewolucja od czasu wynalezienia opony pneumatycznej. Wagi tego osiągnięcia nie przyćmiło nawet późniejsze wprowadzenie na rynek ogumienia radialnego i bezdętkowego. A jednak współczesne modele opon zimowych niczym nie przypominają tych, które zeszły z taśm w 1934 roku.

Dostępne dziś na rynku zimówki charakteryzują się przede wszystkim inną niż w oponach na lato konstrukcją bieżnika. Aby „wgryźć się” w dywan śniegu niezbędna jest m.in. gęstsza sieć lameli oraz nacięć. W przypadku ogumienia letniego taka ilość nacięć jest niedopuszczalna, ponieważ znacząco zmniejsza powierzchnię styku z nawierzchnią. Różnica dotyczy także składników, jakie wykorzystywane są do produkcji opon. Powodem są znacznie niższe temperatury, przy których guma letnia traci elastyczność i twardnieje na kamień.

Opony zimowe otrzymują też inne certyfikacje. Najbardziej powszechnym jest 3PMSF (Three Peak Mountain Snow Flake), którego symbolem jest płatek śniegu na tle trzech górskich szczytów. Jego obecność na oponie informuje, że opona spełnia podstawowe kryteria, by być uznaną ogumienie odpowiednie do zimowych warunków. Bardziej cenionym jest natomiast oznaczenie M+S, czyli Mud & Snow. Producent informuje w ten sposób, że jest to odpowiednia opona zarówno do jazdy po śniegu, jak i błocie pośniegowym.